AI w sprzedaży kojarzy się z botami, które same piszą do klientów. Tymczasem pierwsze projekty, które realnie się spinają, dotyczą pracy wokół sprzedawania: zapytań czekających w skrzynkach, ofert składanych ręcznie z cenników i CRM, którego nikt nie ma czasu uzupełniać.
Działom sprzedaży AI sprzedaje się od strony pozyskiwania: automatyczni „SDR-owie”, sekwencje zimnych maili, scoring leadów. Te obietnice mają dwa problemy, o których oferty milczą. Po pierwsze, masowa zimna wysyłka to ryzyko prawne i reputacyjne — zgody i przepisy o komunikacji elektronicznej, domena, z której po kwartale nikt już nie odbiera. Po drugie, model oceniający leady musi się z czegoś nauczyć, a większość firm nie ma historii danych sprzedażowych w formie, z której da się uczyć.
Równolegle w tym samym dziale codziennie wycieka przychód w miejscach znacznie mniej efektownych: zapytanie od klienta czeka w skrzynce dwa dni, bo handlowiec jest w trasie; oferta powstaje godzinę, bo ceny trzeba zebrać z cennika, maili i poprzednich wycen; CRM nie odzwierciedla rzeczywistości, bo uzupełnianie go przegrywa z dzwonieniem; follow-up nie wychodzi wcale. To są procesy oparte na dokumentach i tekście — dane istnieją, reguły da się spisać, a każdy wynik i tak zatwierdza handlowiec.
Dlatego dobry pierwszy projekt AI w dziale sprzedaży wygląda mało spektakularnie: nie obiecuje nowych klientów, skraca drogę od zapytania do oferty u tych, których już masz. Za to spina się w tygodnie i finansuje kolejne kroki.
Wspólny mianownik: człowiek zatwierdza wynik, system przygotowuje. Które procesy w ogóle nadają się do takiej automatyzacji — pięć warunków, które musi spełnić dobry kandydat — opisaliśmy na stronie automatyzacji AI; w sprzedaży te warunki sprawdza się dokładnie tak samo.
Tak samo jak w każdym wdrożeniu: jeden proces, zmierzona liczba przed startem — na przykład godziny od wpływu zapytania do wysłanej oferty — najwęższy możliwy pilotaż i praca równoległa przed przełączeniem. Najpierw system przygotowuje, handlowiec zatwierdza każdy wynik. Pełny przebieg — cztery fazy i to, co dostajesz na końcu każdej z nich — opisuje metodyka wdrożenia, a cały zakres usługi, od audytu procesów po utrzymanie, strona wdrożenie AI w firmie.
Osobnym tematem, który w sprzedaży wraca w każdej rozmowie, są dane: kontakty i historia zamówień klientów, cenniki, warunki handlowe. Gdzie trafiają dane w integracji z modelem i o co pytać każdego dostawcę, opisaliśmy na stronie bezpieczeństwo i RODO.
O koszcie decydują trzy rzeczy: liczba systemów do połączenia, stan danych i wymagany poziom pewności. Wielkość zespołu ma mniejsze znaczenie — liczy się to, czy cenniki i reguły rabatowe są spisane, czy żyją w głowach handlowców. Wszystkie składniki, łącznie z utrzymaniem, rozpisaliśmy w tekście o tym, ile kosztuje wdrożenie AI.
Od zapytań, które już przychodzą, nie od pozyskiwania nowych. Rejestracja zapytań z maili i formularzy w CRM, przygotowanie wycen z cenników i historii podobnych zamówień, odpowiedzi na powtarzalne pytania ofertowe — to procesy oparte na dokumentach i tekście, w których dane już istnieją, a każdy wynik i tak zatwierdza handlowiec. Efekt widać w tygodnie: krótszy czas od zapytania do oferty. Automaty do zimnego kontaktu to inna kategoria ryzyka — prawnego i reputacyjnego — i zły pierwszy krok.
Nie od pierwszego dnia i nie bez decyzji człowieka. Wszystko, co wychodzi do klienta — oferty, odpowiedzi na zapytania, follow-upy — powstaje jako propozycja do zatwierdzenia przez handlowca. Dopiero dane z pilotażu pokazują, które kategorie odpowiedzi są na tyle powtarzalne i bezpieczne, że nadzór można poluzować; tę decyzję podejmuje się świadomie, na liczbach, nie z założenia. Handlowiec przestaje przepisywać i formatować, ale nadal decyduje, co i do kogo wychodzi.
To pytanie rozstrzyga audyt na początku projektu, ale zasada jest prosta: jeżeli system ma API albo import plikowy, integracja jest kwestią zakresu, nie możliwości. Częstszy problem jest inny: część wiedzy o klientach w ogóle nie trafia do CRM, bo żyje w skrzynkach i notatkach handlowców. Automatyczne przygotowanie wpisu po rozmowie czy mailu — do zatwierdzenia jednym kliknięciem — bywa pierwszym projektem właśnie dlatego, że CRM zaczyna wtedy odzwierciedlać rzeczywistość.
O koszcie decyduje liczba systemów do połączenia — CRM, poczta, cenniki, systemy ofertowe — stan danych i wymagany poziom pewności. Wielkość zespołu ma mniejsze znaczenie niż to, czy cenniki i reguły rabatowe są spisane, czy żyją w głowach handlowców: w pierwszym przypadku to skala tygodni, w drugim projekt zaczyna się od ich spisania. Osobną pozycją jest utrzymanie: opłaty zależne od liczby operacji i okresowe testy po zmianach wersji modeli. Składniki kosztu rozpisaliśmy w tekście o tym, ile kosztuje wdrożenie AI.
Zapytania i historia zamówień to dane osobowe kontaktów po stronie klientów, a cenniki i warunki handlowe to informacje, które przesądzają o marży. Przed integracją, nie po niej, trzeba rozstrzygnąć, które dane w ogóle opuszczają firmę, dokąd trafiają i na jakiej podstawie — od wyboru dostawcy i regionu przetwarzania po ograniczenie zakresu danych do minimum potrzebnego w danym kroku. Zasady i pytania do każdego dostawcy opisaliśmy na stronie o bezpieczeństwie i RODO.
Opisz go w kilku zdaniach. Odpowiemy, czy widzimy w nim kandydata na pierwszy projekt — również wtedy, gdy odpowiedź brzmi „jeszcze nie warto”.
Umów bezpłatną konsultację