Cztery fazy, konkretny rezultat na koniec każdej z nich i jasny podział decyzji. Łącznie z tym, czego większość stron nie pisze: w jakich sytuacjach powiemy, że nie warto zaczynać.
Każda faza kończy się dokumentem i decyzją, czy przechodzimy dalej. To nie jest formalność — projekt może się skończyć po fazie pierwszej albo drugiej i jest to przewidziany wynik, a nie zerwana współpraca. Poniższy podział dotyczywdrożenia AI w firmie niezależnie od tego, czy chodzi o automatyzację procesu, asystenta dla zespołu czy integrację z istniejącym systemem.
| Faza | Co powstaje |
|---|---|
| 1–2 tyg.Audyt i wybór procesu | Lista procesów kandydujących z oszacowaniem czasu i kosztu, wskazanie jednego procesu na początek wraz z uzasadnieniem, oraz mierzalne kryteria sukcesu ustalone przed budową czegokolwiek. |
| 2–4 tyg.Pilotaż | Działające rozwiązanie na Twoich prawdziwych danych, nie na przykładowych, oraz pomiar względem kryteriów z fazy pierwszej. Tu zapada decyzja „produkcja albo koniec”. |
| 4–12 tyg.Wdrożenie produkcyjne | Integracja z systemami, obsługa przypadków brzegowych i błędów, logowanie i monitorowanie jakości, dokumentacja techniczna oraz ścieżka zgłaszania problemów. |
| ciągłePrzekazanie i rozwój | Szkolenie zespołu, przekazanie kodu i dokumentacji, ustalenie kto i po czym pozna, że coś przestało działać, oraz plan kolejnych procesów oparty już na danych z tego wdrożenia. |
Terminy są orientacyjne i najczęściej wydłużają je nie prace inżynierskie, tylko dostęp do danych i decyzje po stronie klienta. Co realnie napędza koszt, rozkładamy na czynniki w tekście o tym,ile kosztuje wdrożenie AI.
Większość projektów, które grzęzną, grzęźnie nie na technologii, tylko na tym, że nikt nie ma prawa rozstrzygnąć sporu o to, jak proces ma wyglądać po zmianie. Dlatego podział ustalamy na starcie:
Wdrażanie AI tam, gdzie problem nie ma z nią nic wspólnego, to najprostsza droga do przepalenia budżetu. Poniższe warunki sprawdzamy w fazie pierwszej i jeśli któryś jest spełniony, mówimy o tym od razu — zanim wystawimy fakturę za budowę.
W każdym z tych przypadków dostajesz uzasadnienie na piśmie i, jeśli to możliwe, wskazanie taniejszej drogi do tego samego celu. Odradzenie projektu jest tańsze dla obu stron niż wdrożenie, które nie zostanie użyte.
Od pierwszej rozmowy do działającego procesu produkcyjnego zwykle od dwóch do czterech miesięcy, przy czym najwięcej czasu zajmuje nie budowa, tylko dostęp do danych i decyzje po stronie klienta. Sam pilotaż to zazwyczaj dwa do czterech tygodni. Jeśli ktoś obiecuje dwa tygodnie na całość, prawdopodobnie mówi o demie, nie o wdrożeniu.
Tak i zwykle właśnie tak zaczynamy. Strategia napisana przed pierwszym wdrożeniem opiera się na założeniach, których nikt jeszcze nie sprawdził. Uruchomienie jednego procesu produkcyjnie daje twarde dane o tym, ile to naprawdę kosztuje i gdzie w Twojej organizacji leży wąskie gardło — i dopiero na tym warto budować plan na resztę.
Kończymy na pilotażu i dostajesz raport z tego, czego się dowiedzieliśmy: gdzie model zawodził, jakiej jakości były dane i czy problem leżał w technologii, czy w samym procesie. To jest przewidziany wynik, nie porażka projektu — dlatego pilotaż jest osobną fazą z osobną decyzją, a nie zaliczką na wdrożenie.
Jedna osoba znająca proces od środka i mająca prawo decydować o zmianach w nim, oraz ktoś z IT do spraw dostępów i integracji. Bez pierwszej z tych osób projekt się nie uda — nie dlatego, że brakuje rąk, tylko dlatego, że nie ma kto rozstrzygnąć, jak proces ma wyglądać po zmianie.
Kod, konfiguracja i dokumentacja są Twoje i przekazujemy je na koniec wdrożenia. Uważamy to za warunek uczciwej współpracy: jeśli utrzymanie ma sens tylko dlatego, że nikt inny nie rozumie systemu, to nie jest utrzymanie, tylko blokada.
Dwiema rzeczami. Po pierwsze, wynik jest probabilistyczny — model bywa zawodny, więc od początku projektujemy, co się dzieje, gdy się pomyli, zamiast zakładać, że nie będzie. Po drugie, jakość zależy od danych bardziej niż od kodu, więc audyt danych jest fazą, a nie punktem w analizie przedwdrożeniowej.
Bezpłatna konsultacja, po której wiadomo, który proces ma sens jako pierwszy — albo czy w ogóle warto zaczynać.