AI w budownictwie kojarzy się z dronami, kamerami na placu i analizą zdjęć. Tymczasem pierwsze projekty, które realnie się spinają, dotyczą papieru wokół budów: przetargów, faktur kosztowych, rozliczeń podwykonawców i protokołów — tam, gdzie dane już istnieją, a pomyłkę widać od razu.
Firmom budowlanym AI sprzedaje się od strony placu: drony, rozpoznawanie postępu robót ze zdjęć, „AI plus BIM”. Te projekty bywają wartościowe, ale mają wspólny warunek wstępny, o którym oferty milczą — uporządkowane, systematycznie zbierane dane z budów, których większość firm w tej formie po prostu nie ma. Projekt zaczyna się wtedy od budowy samego zbierania danych, a pierwszy efekt widać po roku, nie po kwartale.
Równolegle w tej samej firmie codziennie płynie strumień pracy, którą AI potrafi przejąć już dziś: dokumentacje przetargowe po kilkaset stron czytane pod presją terminu; faktury kosztowe przypisywane ręcznie do budów i etapów; faktury podwykonawców porównywane z umowami i protokołami zaawansowania po jednej; korespondencja projektowa, w której pytania i ustalenia giną między skrzynkami. To są procesy oparte na dokumentach i tekście — dane istnieją, reguły da się spisać, a pomyłka jest wykrywalna i odwracalna.
Dlatego dobry pierwszy projekt AI w firmie budowlanej wygląda mało spektakularnie: nie dotyka placu, dotyka obiegu informacji wokół budów. Za to spina się w tygodnie i finansuje kolejne kroki.
Wspólny mianownik: człowiek zatwierdza wynik, system przygotowuje. Które procesy w ogóle nadają się do takiej automatyzacji — pięć warunków, które musi spełnić dobry kandydat — opisaliśmy na stronie automatyzacji AI; na budowach te warunki sprawdza się dokładnie tak samo.
Tak samo jak w każdym wdrożeniu: jeden proces, zmierzona liczba przed startem — na przykład godziny od wpływu faktury do gotowego dekretu — najwęższy możliwy pilotaż i praca równoległa przed przełączeniem. Najpierw system przygotowuje, człowiek zatwierdza każdy wynik. Pełny przebieg — cztery fazy i to, co dostajesz na końcu każdej z nich — opisuje metodyka wdrożenia, a cały zakres usługi, od audytu procesów po utrzymanie, strona wdrożenie AI w firmie.
Osobnym tematem, który w budownictwie wraca w każdej rozmowie, są dane: kosztorysy i stawki, umowy podwykonawcze, dane osobowe w dokumentach uprawnień i oświadczeń. Gdzie trafiają dane w integracji z modelem i o co pytać każdego dostawcę, opisaliśmy na stronie bezpieczeństwo i RODO.
O koszcie decydują trzy rzeczy: liczba systemów do połączenia, stan danych i wymagany poziom pewności. Liczba budów ma mniejsze znaczenie — liczy się to, czy dokumenty spływają jednym kanałem, czy do skrzynek kierowników budów osobno. Wszystkie składniki, łącznie z utrzymaniem, rozpisaliśmy w tekście o tym, ile kosztuje wdrożenie AI.
Od biura budowy, nie od placu. Analiza dokumentacji przetargowej, obieg faktur kosztowych, rozliczenia podwykonawców i korespondencja projektowa to procesy oparte na dokumentach — dane już istnieją w mailach, PDF-ach i programie księgowym, pomyłka jest odwracalna, a efekt widać w tygodnie. Projekty na danych z placu — analiza zdjęć, postęp robót z kamer, drony — wymagają najpierw zbudowania samego zbierania danych, więc są droższe i dłuższe. Zaczynanie od nich to najczęstszy sposób, w jaki firmy budowlane wydają budżet, zanim zobaczą pierwszy efekt.
Nie — i oferta, która to obiecuje, powinna zapalić lampkę. Kosztorys to odpowiedzialność kosztorysanta: wymaga wiedzy o technologii, lokalnych stawkach i ryzykach, których nie ma w dokumentacji. AI skraca drogę do kosztorysu: wyciąga z dokumentacji przetargowej zakresy i pozycje, porównuje zapytania z wcześniejszymi wycenami podobnych robót i przygotowuje materiał, od którego kosztorysant zaczyna — zamiast od stu stron PDF-a. Decyzja i podpis zostają po stronie człowieka.
To pytanie rozstrzyga audyt na początku projektu, ale zasada jest prosta: jeżeli system ma API albo import plikowy, integracja jest kwestią zakresu, nie możliwości. W polskich firmach budowlanych ta sama praca bywa rozłożona między program kosztorysowy, księgowość i arkusze prowadzone przy każdej budowie osobno — i to właśnie te przejścia między systemami, dziś pokonywane ręcznym przepisywaniem, automatyzujemy najpierw.
O koszcie decyduje liczba systemów do połączenia — poczta, księgowość, program kosztorysowy, arkusze budów — stan danych i wymagany poziom pewności. Liczba budów prowadzonych równolegle ma mniejsze znaczenie niż to, czy dokumenty spływają jednym kanałem, czy do skrzynek kierowników budów osobno. Osobną pozycją jest utrzymanie: opłaty zależne od liczby operacji i okresowe testy po zmianach wersji modeli. Składniki kosztu rozpisaliśmy w tekście o tym, ile kosztuje wdrożenie AI.
Dokumentacja przetargowa, kosztorysy i umowy podwykonawcze to informacje, które przesądzają o marży — a do tego zawierają dane osobowe: kontakty, uprawnienia, czasem dane pracowników podwykonawców. Przed integracją, nie po niej, trzeba rozstrzygnąć, które dane w ogóle opuszczają firmę, dokąd trafiają i na jakiej podstawie — od wyboru dostawcy i regionu przetwarzania po ograniczenie zakresu danych do minimum potrzebnego w danym kroku. Zasady i pytania do każdego dostawcy opisaliśmy na stronie o bezpieczeństwie i RODO.
Opisz go w kilku zdaniach. Odpowiemy, czy widzimy w nim kandydata na pierwszy projekt — również wtedy, gdy odpowiedź brzmi „jeszcze nie warto”.
Umów bezpłatną konsultację